Poznajmy się

W pierwszym wpisie na tym blogu chciałbym przywitać się jako gospodarz tego miejsca, bo tak chyba wymaga kultura. Szanowni Państwo, witam serdecznie - właśnie zaczynam swoją przygodę jako blogger.

Dzień dobry, cześć, witam. Co u Ciebie? Ja właśnie zastanawiam się co napisać w swoim pierwszym blogpoście. Więc może z tego miejsca chciałbym serdecznie Ci podziękować, jeżeli czytasz te słowa. Jest mi bardzo miło, że poświęcasz swój cenny czas (a pamiętajmy, że czas to pieniądz) na wypociny amatorskiego bloggera. Dziękuję tym bardziej, że główną przyczyną powstania tego bloga nie było zebranie jak największej liczby odbiorców. Ba, na tym mi mniej zależy. Dlaczego? O tym przekonasz się w przyszłym poście, a najpierw kilka słów o sobie...

Cześć, na imię mi Damian!

A na nazwisko Kalka. Tak - jak kalka z zeszytu. Mam 21 lat i jestem studentem II roku Politechniki Poznańskiej na kierunku Teleinformatyka. Za kierunkiem nie przepadam. Sieci komputerowe i światłowodowe (main scope tego kierunku), to nie jest coś, co lubię robić. Wolałbym być na kierunku, który nazywa się "programowanie" albo "webdevelopment". Co prawda jest jeszcze informatyka, mająca więcej wspólnego z programowaniem, ale niestety na nią się nie dostałem. Być może mogłem się dostać, ale jestem chyba zbyt leniwy na odwołania studenckie. Koniec końców wylądowałem na kierunku, którego nie lubię i krótko mówiąc uczę się rzeczy, które mam gdzieś. Ale z braku laku, nie jest najgorzej - coś tam z programowania się trafi, np. "Algorytmy i Struktury Danych". Tak, takie przedmioty lubimy, a nie jakieś nędzne sieci i protokoły.

Moja historia z IT

Ale dość moich narzekań. Teraz autobiografia. Pierwsze swoje kroczki (jszcze nie kroki) w świecie webdevelopmentu stawiałem w 2. klasie gimnazjum w 2014 roku. Wtedy stworzyłem też pierwszą stronkę w samym HTMLu (nie mając nawet pojęcia, że istnieje coś takiego jak CSS). Zrobiłem to wykorzystując zdeprecjonowane znaczniki, takie jak center, border itd. Z tego co pamiętam, wyglądało to o dziwo nawet nieźle. Po tej małej przygodzie z IT, zrobiłem sobie "nieokreśloną przerwę" aż do nastania 2. klasy technikum (profil informatyczny oczywiście), gdzie miałem pierwszą styczność z programowaniem z prawdziwego zdarzenia - przedmiot Programowanie. Pisaliśmy tam pierwsze konsolowe programy C++ w leciwym już Dev-C++. Później doszło Tworzenie Aplikacji Internetowych i Baz Danych, gdzie targałem podstawy CSSów, JSa, czy PHP (nie wynosiłem nowej wiedzy z lekcji, bo już wtedy zafascynowałem się webdeveloperką i wyprzedzałem materiał, ucząc się na własną rękę). W 2. klasie technikum, w ferie, postanowiłem stworzyć pierwszy profesjonalny projekt - zgadniecie co? Bloga:

zdjęcie tematyczne

Kupiłem więc domenę sygnowaną moim nazwiskiem, odpaliłem XAMPPa i zabrałem się do pisania kodu. I pisałem bite 2 tygodnie - całe ferie spędziłem siedząc przy komputerze, podczas gdy szkolni znajomi spędzali ten czas w najlepsze. Był tam praktycznie czysty PHP. JS posłużył mi jedynie do wyświetlania powiadomienia o ciasteczkach. Stworzyłem formularz logowania i autoryzację. Po zalogowaniu miałem dostęp do panelu administratora gdzie mogłem usuwać, edytować i dodawać nowe posty - wszystko działo się autamatycznie. Pamiętam, że cieszyłem się jak dzieciak, kiedy to stworzyłem. Sam projekt odszedł w zapomnienie. Domena i hosting kupione za 24 złote stały rok, po czym strona samoistnie zniknęła z sieci. Dostępna jest jednak na Wayback Machine i możesz zobaczyć ją tutaj. Dodałem tam 3 posty i zakończyłem swoją przygodę z blogowaniem, ale tym razem będzie inaczej. Po tym epizodzie nie chodziłem na randki z programowaniem i poza robieniem rzeczy do szkoły, nie chciałem poświęcać czasu na to, na co teraz poświęcam całe dnie.

Po maturze miałem najdłuższe wakacje życia, toteż uznawałem, że nauka jeszcze poczeka i wezmę się za siebie, kiedy wyjadę na studia. Jak bardzo się wtedy pomyliłem. Przyjeżdżając do nowego, obcego miasta, chciałem tylko poznać nowych ludzi i się bawić. Nauka była gdzieś tam z tyłu głowy i ciągła myśl o niej nie chciała się odczepić, ale ja raz za razem ją od siebie odpychałem. Aż w końcu nastąpił przełom. Sam z siebie zdecydowałem, co będę robił w życiu i obrałem swoją ścieżkę w IT jako FrontEnd Developer. Zdałem sobie wtedy sprawę, że od zawsze mnie to w jakimś stopniu jarało i uwielbiam patrzeć jak coś powstaje z niczego. Aby później się tym dzielić z innymi i czekać na feedback. A taka jest prawda - do stworzenia kodu nie potrzebujesz nic oprócz dostępu do komputera i (być może) Internetu. Materiałem budulcowym programistów stanowi wiedza, chęć, ich umiejętności i pamięć mięśniowa. Jeżeli te wszystkie czynniki zostaną zapewnione, to jako programiści możemy tworzyć wartość zupełnie z niczego - to jest niesamowite. Ale u mnie ich nie było nawet wtedy. Uczenie się wtedy Reacta, nie znając nawet API ES6, było głupotą. Ale coś tam sie nauczyłem. Zrobiłem jakieś pierwsze projekty, ale to nie było jeszcze to. Wciąż miałem wymówki, by się nie uczyć. Nadeszła sesja i nowy semestr - stworzyłem wówczas jakieś projekciki w JSie i w Reakcie. I aż do lipca tego roku nie tykałem programowania (za wyjątkiem wspomnianych już przeze mnie Algorytmów, które mam na studiach). Obiecałem sobie, że gdy zaczną się wakacje, zacznę się uczyć i będę poświęcał na to 100% wolnego czasu.

Tym razem dotrzymałem obietnicy. W tym czasie zacząłem także pracę wakacyjną (do końca września), którą musiałem dzielić z poświęcaniem czasu dla swojej dziewczyny oraz nauką programowania. Zacząłem żyć światem FrontEndu. Przez wakację skończyłem chyba z 10 kursów, w tym: z Reacta, JSa, ES6, Adobe XD, webpacka i kilku innych. Stworzyłem wiele projektów, a co za tym idzie - pierwsze portfolio w Reakcie, zacząłem poznawać jak naprawdę działa internet i co za nim stoi, a stoi bardzo dużo. Zacząłem słuchać programistycznych podcastów i zacząłem marzyć o pracy jako programista, bo doszedłem wtedy do wniosku, że nic innego nie mógłbym robić i w sumie nie chciałbym. I tak znalazłem się tutaj. Piszę swój pierwszy poważny blogpost i chciałbym kiedyś uznać ten moment za swego typu kamień milowy w swojej historii, tak jak kamieniem milowym była decyzja o wyborze technologii, której nazwą sygnuję nazwę swojego bloga.

© Damian Kalka 2021
Wszelkie prawa zastrzeżone