Relacja z HackYeah 2021

HackYeah to największy coroczny hackathon w Europie organizowany przez polskie firmy IT. W tym roku odbywał się w trybie zdalnym i stacjonarnym. Rok 2021 kończę udziałem w programowaniu na czas w katowickim spodku. Przeczytaj, jakie mam wrażenia i co wiąże się z uczestnictwem w wydarzeniu, takim jak hackathon.

Tegoroczna edycja HackYeah obywała się zdalnie oraz stacjonarnie, co było miłym zaskoczeniem po zeszłorocznej edycji online. Do katowickiego spodka, gdzie event miał miejsce, wybrałem się z członkami koła naukowego AKAI z Politechniki Poznańskiej, do którego uczęszczam od początku studiów. Wraz z kilkoma członkami z koła zgadaliśmy się na frontendową aplikację. Mieliśmy obrany temat, przygotowany plan i udokumentowany Proof of Concept apki. Niestety, to nie wystarczyło, żeby dostać się do finału. Aczkolwiek potencjalna wygrana nie była moją główną przyczyną uczestnictwa. Pojechałem tam po co innego, co udało się w 100%.

Na miejscu każdy uczestnik musiał poddać się obowiązkowym testom antygenowym na COVID. Wraz z kumplem nieoczekiwanie otrzymaliśmy test pozytywny, toteż musieliśmy powtórzyć test. Na szczęście za drugim razem wszystko było w porządku i po chwili weszliśmy do obiektu. Po odbiorze identyfikatorów weszliśmy na blok, gdzie mieliśmy pisać kod.

Organizatorzy zapewnili wszystko, co potrzebne w czasie pobytu w spodku. Mieliśmy kawę, pizzę, śniadania i obiady z cateringu, energetyki, bufet, piwo, miejsce do spania oraz prysznice. Wszystko tak naprawdę w ilościach nieograniczonych.

zdjęcie tematyczne
niespanko, programowanko

Pisanie kodu do aplikacji zaczęło się w piątek o 18, a kończyło w niedzielę o 10. Podczas tych czterdziestu godzin nasz team przerobił chyba cały tydzień roboczy, a spaliśmy naprawdę mało. Z dostępnych tematyk obraliśmy gaming. Naszym pomysłem była platforma edukacyjna umożliwiająca grę, rywalizację, uczenie się. Wszystko w otoczce nauki programowania. Wybraliśmy do tego bibliotekę p5.js, która miała spełniać jakiegoś rodzaju most pomiędzy scratchem dla dzieci a faktycznym językiem programowania. p5.js to biblioteka, która umożliwia tworzenie obiektów na canvasie, a to daje ogromne polę do tworzenia. Apkę stworzyliśmy na Nexcie z TSem, z Prismą (duży kudos dla mojego teammate Roberta, który ogarnął cały backend w jakieś 3 godziny), NextAuth i Chakrą do stylowania. Zamysł był taki, żeby użyć jak najwięcej gotowych rzeczy i zaprogramować apkę w jak najszybszym czasie. Mieliśmy ambitny plan, który końcowo udało się zrealizować, a rezultaty można zobaczyć na naszym filmie prezentacyjnym.

Repo natomiast można zobaczyć tutaj. Niestety nasz wysiłek nie wystarczył, by przekonać jury na wybranie naszej aplikacji do grona finałowych, ale nie to było w tym wszystkim najważniejsze.

Najfajniejsza w tym wszystkim była cała otoczka wydarzenia, super warunki do pisania kodu, wzajemna współpraca z ludźmi, z kórymi wcześniej nigdy się nie współpracowało. Dużo się też działo dookoła. Były konkursy, spoty z gadżetami, można było przetestować VR, pograć na konsoli, czy nawet pójść tańczyć, jeśli ktoś nie miał ochoty kodować. Krótko mówiąc - dobra zabawa.

zdjęcie tematyczne
Mój team. Od lewej: Patryk, ja, Tobiasz, Robert i Paulinka (był jeszcze Wiciu, który ogarnął nam kozackie logo i grafiki)

W kontekście pisania aplikacji, było to dla mnie nowe doświadczenie. Nigdy nie uczestniczyłem w hackathonie. Czy kiedykolwiek pisałeś kod 40 godzin jednym ciągiem, z wyjątkiem przerw na jedzenie, sen i hourly (robiliśmy sobie jakiś sync co jakiś czas, żeby wszystko było up to date). Cały czas razem, obok siebie z członkami zespołu. W dobie pandemii jest to mega przeżycie i daje dużo do myślenia. Na przykład to, że zdalna współpraca nigdy nie będzie tak dobra, jak face to face. Poza tym, stworzyliśmy zajebistą apkę w dwa dni, gdzie tak naprawdę zaimplementowaliśmy wszystko, co było w planie. Nasze velocity było ogromne, każdy członek w zespole był jedną z brakujących cegeł, gdyby ją wyjąć z muru. Bez nich nie byłoby to możliwe. Dodatkowo, bardzo dużo się nauczyliśmy (zarówno w kodzie, jak i współpracy), co zaoowocouje na pewno w przyszłości. Nardziło się też kilka pomysłów na dalsze działania. Żeby dopełnić, to co tutaj napisałem, posłużę się wiadomością od przewodniczącego koła, który w bardzo fajny sposób podsumował: 

Bardzo dziękuję wam wszystkim za udział zarówno drużynom offline i online. Część z nas była pierwszy raz na hackatonie, mimo, ze nie udało nam się wygrać żadnej nagrody głównej, to wróciliśmy z tarczą robiąc super promocję, pokazując nasze koło właściwie w ogólnopolskim gronie oraz integrując się z resztą członków koła, co jest szczególnie ważne w ostatnim pandemicznym czasie. Każdy z nas myślę że zebrał doświadczenia oraz przemyślenia które warto będzie spisać tak by za rok w gronie bardziej doświadczonym wybrać się na hackyeah i tym razem zgarnąć nagrody w każdej konkurencji w której weźmiemy udział. [...] Na samym hackatonie udało nam się również podłapać kontakt do firm które tam były właściwie każda z nich jest mega otwarta na współpracę z nami jeżeli chcielibyśmy organizować większe/mniejsze eventy. [...]

zdjęcie tematyczne
AKAI - Akademickie Koło Aplikacji Internetowych (Politechnika Poznańska)

Był to weekend pomiędzy normalnymi dniami roboczymi, kiedy nie było kiedy odpocząć. Mimo to, polecam wszystkim udział w hackathonach. Jest to doświadczenie, podczas którego bawisz się i uczysz jednocześnie. Uściśniasz więzi i poznajesz bliżej nowych ludzi, z którymi spędzasz 2 dni siedzenia przy kompie. Coś czuję, że stanie się do dla mnie coroczną tradycją.

© Damian Kalka 2022
Wszelkie prawa zastrzeżone